Po poprzednim odcinku Lotto Poland Bike Marathon w Radzyminie, przyszedł czas na kolejny etap w Wyszkowie, który odbył się 23-06-2024r.
Na ten etap przygotowałem się trochę inaczej, będąc bogatszy o doświadczenia z poprzedniego debiutanckiego etapu, gdzie nabrałem troche pokory i zbytnią pewność siebie postanowiłem odłożyć na bok.
Przede wszystkim przed startem wprowadziłem trochę optymalizacji, a mianowicie:
- posiłeczek solidniejszy bogaty w węgle na 50 minut przed startem
- zamiast wody izotonik, w mojej opinii lepiej nawadnia. O ile na 1wszym wyścigu szarpałem za wodę w bufecie na trasie jak jehowy za klamkę, to tym razem nie musiałem z wody dodatkowej korzystać, byłem przez całą trasę dobrze nawodniony
- koła zmienione na bezdętkowe, zalane mlekiem zawsze lżejsze i się połatają w razie przebicia
- Spuściłem nieco ciśnienia z kół, żeby płynęły po miękkich nawierzchniach i plomby mi nie powypadały na dołkach jak to bywa przy nabitych na twardo kołach
- zamontowałem pedały SPD, zrezygnowałem z platform bo żeby robić prędkości to jednak musi być możliwość podciągania pedałów a nie tylko dociskania.
- tym razem już bez kamerki, bajerów, elektroniki, pozbyłem się zbędnych pierdółek z kierownicy typu lampki, dzwoneczki (tam się drze japę jak się chce wyprzedzić na wąskim tracku kogoś a nie pyka dzwoneczkiem:)
- zamiast plecaka z camelpackiem bidon. Przez plecak na plecach człowiek się bardziej poci i wytraca więcej wody moim zdaniem.
- przede wszystkim zrobiłem kilka rundek w ciągu tygodnia przed zawodami, żeby zrzucić nieco mięsa z siebie i podgotować nogi, przyzwyczaić do wysiłku
- rozczytałem dokładniej trasę pod względem interwałów, odcinków, nawierzchni i momentów o dużej intensywności
- na samych zawodach, już nie grzałem jak napalony od samego początku, zamiast tego 3małem równe tempo na, jadąc gdzieś na końcówce i wyprzedzałem pojedynczo na szerszych odcinkach. Mocniejsze dociśnięcie zrobiłem po 10tym kilometrze gdzie już szukałem systematycznie okazji na wyprzedzanie.
W efekcie czułem ewidentny wzrost mocy, jakości jazdy i myślę, że lepiej rozłożyłem siły na cały wyjazd. Oczywiście daleko mi do ścigania się z najlepszymi bo oni cisną od samego początku ale ja nigdy nie byłem profesjonalnym kolarzem i podchodzę do tematu bardziej jako testu mojej wydolności po 40tce;) i przygody samej w sobie.
Finalnie wynik udało mi się podciągnąć ok 90 pozycji w górę w porównaniu do Radzymina i awans z 9tego na 6sektor. Mały krok do przodu ale cieszy.
Jedziemy dalej:)