We wrześniu 2024 zarzuciliśmy kolejny spontaniczny wyjazd w przerwie między codziennymi zadaniami. Mieliśmy tylko 4 dni do dyspozycji, więc tym razem musiało być blisko, szybko i intensywnie. Padło na Czorsztyn jako idealną bazę wypadową na lokalne trasy.
Mieliśmy przyjemność zjechać sławną trasę Velo Czorsztyn, która obfitowała w ruch rowerzystów i miała kilka smaczków jak mocny podjazd na koniec trasy ale i fajne zjazdy, gdzie można było poczuć wiatr na hełmie. Następnie wybraliśmy się na stronę słowacką w kierunku Pienin, podziwiać 3 Korony od strony słowackiej i uroki słowackich miejscówek przygranicznych.
Finalnie dotarliśmy wzdłuż Dunajca do Szczawnicy na przerwę, małą kontemplację i z powrotem nad Jezioro Czorsztyńskie, przy którym mieliśmy miejscówkę na polu biwakowym w Niedzicy.
Po zmaganiach rowerowych, przyszedł czas na przypompowanie Supów i zwiosłowanie jeziora wzdłuż i wszerz a jest na co popatrzeć, zamek w Niedzicy, Forteca, ciekawa i różnorodna linia brzegowa, no i głęboko ponad 50m w najgłębszym punkcie, co daje trochę adrenaliny.
Morał z tej wyprawy po wielu zagranicznych eskapadach jest taki, że wcale nie trzeba jechać daleko. Zarówno polskie Tatry jak i Pieniny oferują masę widoków, miejsc, którymi można nakarmić oczy i porządnie się zjeździć. Polecamy trasę i wrzucamy krótką relację: